Ograniczenia moje, twoje, nasze.

Pexels.com
Od jakiegoś czasu na moim biurku leży pocztówka z napisem: Dlaczego nie. Prowokuje mnie, by pytać o to siebie w sytuacjach, w których czuję ograniczenia. Nie chodzi mi o przekroczenie planu dietetycznego, ale o moment, gdy sama siebie zamykam w klatce. Mówię sobie tego Ci nie wolno, tamtego nie wypada, na to jesteś za stara, na tamto za młoda, za gruba, za chuda.

Szufladkowanie samej siebie i określanie limitów nie jest objawem schizofrenii, raczej samoregulacji, podążania schematem - tak żyje się w znacznie prostszy sposób. Mózg się mniej męczy i nie trzeba stawać naprzeciw społeczeństwa. Każdy ma swoją rolę, działkę, obszar po którym się porusza. Trwa to tak, do momentu aż przekroczysz akceptowalny teren. Jeden krok i wszystko staje na głowie. Co zrobić w takiej sytuacji?



Granice a ograniczenia
Jedno i drugie określenie informuje o swoistym zakazie przekraczania czegoś. Czego? To już reguluje wychowanie, społeczeństwo i my sami. Robimy to by czuć się bezpiecznie w świecie, by pewne rzeczy stały się bardziej przewidywalne. I to jest ok. Ustalamy granice kontaktu, bo dbamy o siebie, wyznaczamy je dzieciom bo dbamy o nie. Ograniczenia, jednak po za funkcją bezpieczeństwa i przewidywalności, krępują swobodę działania, odbierają wolność.


Jak ograniczamy siebie?
Mając świadomość zasad i przywilejów płynących z współżycia społecznego i współistnienia w świecie, wykazujemy dziwną tendencję do narzucania sobie jeszcze większej niż to konieczne, ilości ograniczeń. Niewielkiemu odsetkowi społeczeństwa przychodzi do głowy by nadać sobie przywileje, takie jak choćby prawo do szczęśliwego życia, gdyż zazwyczaj nie potrafimy określić jakie to życie. 


Czy zdarzyła wam się sytuacja, w której narzucaliście sobie coś niewygodnego, bo tak trzeba, bo to ważne, bo tak powinno się robić, po czym okazywało się to zupełnie zbędne, nie ważne, niezauważone? Jak wielu Waszych znajomych czy bliskich podjęło określone decyzje jedynie ze względu na poglądy i namowy swojego otoczenia? 


Zadam podobne pytanie w odwrotny sposób: jak dużo znacie osób, które obrały niestandardową ścieżkę i mimo to zostały zaakceptowane? Ja, co uświadomiłam sobie pisząc ten artykuł, całkiem sporo. Żyjemy w czasach, kiedy jeśli chcesz zostać nomadem i podróżować po świecie jednocześnie pracując - nie jesteś wykreślany za to z życia społecznego. Przeciwnie, pracując z młodą generacją, odnoszę wrażenie, że taki tryb życia jest wręcz gloryfikowany.

Mamy tendencje do ograniczania samych siebie w wielu różnych dziedzinach życia: w relacjach z innymi ludźmi, wyrażaniu siebie i swoich emocji, a także w nieco bardziej podstawowej warstwie; wyglądu zewnętrznego. Ile razy nie założyłaś sukienki bo ktoś Ci powiedział, że jest zbyt wyzywająca lub zbyt nudna?

Kiedy uświadomimy sobie o ilości otaczających nas ograniczeń warto zadać pytanie: Do czego nas prowadzą? Na pewno sprawiają, że czujemy się akceptowani przez społeczeństwo. Pasujemy do schematu. Tylko czy nam z tym dobrze, na ile realizujemy w nim siebie i czy w ogóle realizujemy coś po za oczekiwaniami zewnętrznymi. 


Jak ich unikać?

Całe szczęście, że nie trzeba w tym tkwić. Asertywność jest jedną z odpowiedzi, na budowanie przestrzeni dla siebie w społeczeństwie. Ucząc się komunikować swoje potrzeby, nie tylko ułatwiasz ze sobą kontakt ale i nieinwazyjnie zmieniasz ograniczenia na granice. Tworzysz sobie pole działania, pole wyboru, możliwości. Dajesz prawo do bycia sobą nie naruszając poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. Pomocne mogą być, kierowane do siebie w trudnych sytuacjach pytania, zaczerpnięte z techniki RTZ:


- Czy to działanie bezpośrednio zagraża mojemu życiu lub zdrowiu?
- Czy opiera się na faktach?
- Czy pomaga uniknąć konfliktów?
- Czy pozwala realizować twoje cele bliższe lub dalsze?
- Czy pozwala Ci się czuć tak, jak chcesz?

Ograniczenia mogą ułatwiać funkcjonowanie w pewnych sferach życia ale na dłuższą metę budują poczucie niemocy. Doprowadza to do zniechęcenia, nie podejmowania aktywności i trwania w sferze dyskomfortu, który po latach wydaje nam się być komfortowy. Tylko czy tak właśnie chcesz żyć?
Trwa ładowanie komentarzy...